Przyszedł kolejny nowy dzień. Jest jeszcze bardzo wcześnie. Obudziły mnie promienie słońca, wchodzące delikatnie do pokoju. Otworzyłam okno i poczułam już ten niesamowity świeży zapach. Przypomniało mi się jak Jakub nazywał mnie swoją wiosną. Jak chodziliśmy razem karmić kaczki nad jeziorem i długo rozmawialiśmy przytuleni siedząc na molo.
Ale nie tylko to pamiętałam.... Pamiętałam też nasz grudzień. Ciepło z kominka, gdy siedziałam tam w śmiesznej piżamie, i wełnianych skarpetkach, a jemu wcale to nie przeszkadzało. Po prostu mnie przytulał, codzienne śniadanie do łóżka - zawsze z kakaem. Kuba je uwielbiał. Mogliśmy tak rozmawiać długimi godzinami. On był najlepszym przyjacielem, i jest nim. Romantyk, poeta, wrażliwy i ciepły - powiedziałabym nawet, że nierealny jak na dzisiejsze czasy.
Wiosna mimo, że przynosi zmiany, to na początku jest czasem wspomnień, może chęci wyzbycia się tego co było kiedyś, jakiegoś zapomnienia. W końcu chcę zacząć od początku. Zacząć nowe życie. Inne. Ale czy warto oddcinać się od tego tak naprawdę? Czy to coś da? Nie wiem jeszcze... Czy ja jestem niezdecydowana? Nie. To niemożliwe.
Dziś przypomniałam sobie walkę o życie. Walkę o nienarodzone dzieci, o ich prawo do życia. Tak właściwie to przypomniała mi się pewna, bardzo konkretna scena, a mianowicie - wielkie zbiorowisko ludzi, zgromadzone w jednym miejscu, byli to ludzie wierzący. W całym tym tle, albo raczej całej istocie (bo ci ludzie byli tam bardzo ważni) stał pewien dziennikarz z Frondy, i właśnie włączał nagranie... Odezwała się mała dziewczynka, i opowiadała o tym jak dobrze jest jej w brzuchu mamy, i jak rośnie, jak wszyscy o nią dbają i jak bardzo cieszy się, że niedługo pojawi się na świecie. Ale rodzice nie wiedzieli, że dziecko czuje. Lekarz powiedział im, że jest chore i ciąża zagraża życiu i matki, jak również dziecka. Wtedy dziecko ogarnęła panika, ktoś zburzył jego spokój... I zabił je. Po prostu z zimną krwią zabił... I ono umarło. Nie było wiosny - narodzin, a zamiast nich śmierć. Polecam to nagranie jakby ktoś je znalzał gdziekolwiek. Warto go posłuchać naprawdę. I warto walczyć o życie.
Może dziś właśnie coś takiego postanowiłam... Chyba tak. Ciekawe jak ze wspomnień i nic nie znaczących refleksji, można obudzić takie myśli i wspomnienia, które jednak mogą coś wnieść...
